W odpoczynku chodzi o to, żeby nie być niewolnikiem
sobota, 15 czerwca 2019 15:26

Jak odpocząć bez wyjeżdżania z domu?

Tytuł tego artykułu miał być taki: „Jak odpocząć bez wyjeżdżania? Przepis na relaks w zaciszu własnego podwórka”. Zmienił go (niechcący) mój mąż, bo gdy zapytałam go o pomysł na relaks „w domu”, odpowiedział dokładnie to co napisałam w tytule: „W odpoczynku chodzi o to, żeby nie być niewolnikiem”. Niewolnikiem smartfonu, Internetu i telewizora.

 

 

 

Jesteś bardzo niecierpliwą osobą. Ciągle się spieszysz, nie masz na nic czasu, odliczasz dni do wakacji i urlopu, a gdy przychodzi dzień upragnionego wyjazdu, nerwy i stres i tak Cię nie opuszczają. Mam rację? Osobowości nie zmienisz, ale spróbuj ujarzmić niespokojnego ducha i odpoczywaj bez planowania relaksu.

 

Główne składniki przepisu na relaks w zaciszu własnego podwórka i wsi to:

  • Trochę chęci
  • Nieco więcej zaangażowania
  • Dużo pozytywnego myślenia
  • Kawałek ogrodu/balkonu/tarasu
  • Jeden kocyk, hamak lub wygodny fotel
  • Dodatkowo: orzeźwiający napój, kawałek ciasta, książka

 

Niewiele prawda? Nie musisz mi wierzyć, że to wystarczy. Możesz sam się przekonać, że tak jest.

 

Nie każdy ma możliwość, by w te wakacje wyjechać na dłuższy lub choćby weekendowy wypoczynek poza wieś ;-) Ci, którzy zostają na miejscu również mają szansę na wspaniałe wspomnienia, których zazdrościć będą znajomi z pracy, a przede wszystkim udany odpoczynek od obowiązków i oderwanie się od codziennych trosk. Afrykańskie upały już mamy, wystarczy tylko wbrew powszechnej postawie „jestem bardzo zajęty i nie mam czasu urządzać sobie miejsca na odpoczynek”, znaleźć trochę siły i poświęcić jeden weekend, by zrobić coś dla siebie i bliskich. Na przykład zadbać o ogród, umeblować taras albo odnowić balkon, tak by móc przez całe lato spędzać tutaj czas.

 


Urządzenie własnej strefy relaksu wcale nie musi wiązać się z wysokim nakładem finansowym. W ogrodzie wystarczy skosić trawnik i ustawić stolik ze skrzynki lub palety oraz krzesła z tego samego materiału. Kawę można wypić nawet siedząc na studni - smakuje o wiele lepiej! Warto też powiesić na drzewie lub ustawić na trawniku hamak i wrzucić do niego miękką poduszkę i dobrą książką np. „Bóg nigdy nie mruga” autorstwa Reginy Brett.

 

 


„Bóg nigdy nie mruga" to zbiór „50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu”, chociaż osobiście uważam, że po książkę warto sięgnąć nie tylko kiedy nam smutno i nie mamy chęci do życia. Amerykańska pisarka opowiadając o swoich problemach i krętej drodze do szczęścia pokazuje, że nigdy nie wolno się poddawać. Felietony, które czyta się lekko i przyjemnie, to zbiór motywujących cytatów dla tych, którym aktualnie nic się nie chce oraz źródło banalnych, ale bardzo mądrych myśli dla wszystkich, którzy szukają inspiracji. Książki nie trzeba czytać „od deski do deski”, bo każdy z 50 artykułów tworzy osobną całość. Główna refleksja, która nasuwa mi się po przeczytaniu tej książki: ŻYCIE JEST DOBRE!


 


W ogrodzie można też wygospodarować miejsce na ognisko – smażenie kiełbaski na kiju i wpatrywanie się w ogień przy dźwiękach świerszczy to niezła frajda!

 

 

Zrelaksować się po ciężkim dniu można również na huśtawce. Dobry odpoczynek to taki, który ma różne formy, więc nie musisz na siłę szukać aktywności. Możesz pozwolić sobie na błogie lenistwo i nic nierobienie. Zamknij tylko oczy i bujaj w obłokach ;-) A jeśli poczujesz się spragniony, sięgnij po jakiś orzeźwiający napój, (w wersji dla bezalkoholowych) np. zimny truskawkowy koktajl.

 

 

 

 

Banalny przepis na truskawkowy koktajl:

  • 250 gram truskawek
  • 1 litr śmietany, kwaśnego mleka lub jogurtu naturalnego
  • Opcjonalnie: 1-2 łyżki miodu, cukru trzcinowego lub białego
  • Mięta do przybrania
Truskawki obieramy z zielonych szypułek, myjemy i odstawiamy na chwilę by ociekły z wody. Owoce przekładamy do blendera, dodajemy śmietanę, ewentualnie również cukier i miksujemy na wysokich obrotach. Koktajl można włożyć na kilka godzin do lodówki, po czym rozlać do szklanek i podawać z miętą.

 

Bardzo mocno zachęcam, a wręcz namawiam do tego, by ten wygospodarowany, tzw. wolny czas, spędzić w większym gronie. Zaproś do siebie rodzinę, przyjaciół, sąsiadów, znajomych... Osobiście bardzo ubolewam nad tym, że dzisiaj każdemu brakuje czasu by się spotkać, a żeby już doszło do spotkania raz na ruski rok, to trzeba się z kimś umówić co najmniej z tygodniowym wyprzedzeniem. Wbrew tej dziwnej praktyce, nie zapraszaj więc, ale tak zwyczajnie powiedz w ostatniej chwili komuś kogo lubisz: wpadnij do mnie/do nas! Na kawę, piwo, grill…

 

 

Żeby ugościć kogoś na kim Ci zależy, naprawdę nie trzeba robić uczty jak dla prezydenta. Nie jest ważne to CO na stole, ale KTO przy nim siedzi. Żeby się z kimś spotkać w swoim domu czy w ogrodzie, nie musisz więc pół dnia spędzić w kuchni tylko dlatego że spodziewasz się gości. Twój prawdziwy przyjaciel, po wyjściu od Ciebie nie rozpowie po wsi, że podałeś mu do jedzenia tylko słone paluszki, ale na długo zapamięta ciepłą atmosferę, którą stworzyłeś i tematy rozmów, które gdyby mogły, trwałyby w nieskończoność.

 

 

 

Bez względu na to, czy sięgniesz po książkę, będziesz popijał salonowe trunki w doborowym towarzystwie czy zaśniesz w hamaku, wcześniej ciśnij w kąt smartfon, wyłącz telewizor i odłącz Internet. Bo w odpoczywaniu chodzi o to, żeby nie być ich niewolnikiem. I nie ważne, w jakiej szerokości geograficznej aktualnie się znajdujesz. A jeśli masz wątpliwości, że u nas na wsi jest pięknie, spójrz TUTAJ.




 

 

 

Jadwiga Jelińska-Poręba (Reda)

fot. Aneta Krasińska-Sikoń; Jadwiga Jelińska-Poręba

 

 

 

 

Created by Szczepan Sikoń