Kto zioła zbiera, ten przygody miewa – poradnik dla początkujących
wtorek, 09 lipca 2019 10:41

Poradnik dla początkujących

W poprzednim sezonie zatrzymałam ruch w centrum Mogilna, bo gdy jechałam rowerem po zioła, wiatr przeniósł mój kapelusz z głowy na środek ulicy. Miesiąc temu tak przeładowałam rower ziołami, że przewrócił się na łące 4 razy! Zaś ostatnio jadąc po miedzy na skuterze (na luzie!) zaliczyłam glebę. Cóż, kto zioła zbiera, ten przygody miewa…

 

 

 

 

Sezon ziołowy w pełni. Buszując po łąkach, polach i nieużytkach, spotykam wielu mieszkańców okolicy. Jedni patrzą na mnie jak na szamankę, inni chętnie wdają się w rozmowę, zagadując co zbieram i po co.

 

 

Dawniej widok naszych babć wracających z pola z naręczem "dzwonka" (dziurawca), "rutycu" (wrotyczu) albo "cyncyliji" (centurii) nikogo nie dziwił, a dzisiaj niestety kobiety nie zajmują się już tak chętnie ziołolecznictwem jak wówczas. Na szczęście powoli zaczyna się to zmieniać, i w swoim środowisku zauważam, że nawet młodzi ludzie zaczynają się interesować tematem.

 

 

Najgorzej zacząć, dlatego chętnie podpowiem Wam drodzy Czytelnicy jak to zrobić. Zaznaczam przy tym, że nie jestem ekspertem w dziedzinie ziołolecznictwa. Zbieram zioła z pasji i względów zdrowotnych od 4 lat. Poniższe odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, zostały opracowane na bazie własnych doświadczeń, przeczytanej literatury fachowej oraz schematów wypracowanych na zasadzie metody „prób i błędów”.


 

 

1. Co zbierać?


Mój Wujek ma na to prostą odpowiedź: Idziesz na łąkę i patrzysz co rośnie. I ma rację, bo zioła książek nie czytają - zbiorów nie da się zaplanować z kalendarzem w ręku. Okres ich rozkwitu uzależniony jest oczywiście od pogody. Na ten moment zbierać można jeszcze dziurawiec i wierzbówkę kiprzycę. Bez problemu znajdziemy również dziewannę i krwawnik. Pospieszyć należy się ze zbiorem lebiodki, bo szybko przekwita. Problem może być z lipą, bo w tym roku jest jej bardzo mało. Za to pokrzywę i skrzyp z powodzeniem można zrywać aż do zimy.


Wierzbówka kiprzyca czyli tzw. herbata iwan czaj


Kosz pełen dzwonka, czyli dziurawca

 

 

2. Gdzie zbierać zioła?


Z dala od drogi, by były wolne od spalin samochodowych i innych zanieczyszczeń. Oczywiście nie chodzi o drogi boczne, po których przejeżdża może 5 samochodów w ciągu dnia. Najbezpieczniej jednak udać się na łąkę, nieskoszone pola oraz nieużytki, a także w okolice lasu. Warto zwrócić uwagę czy w pobliżu nie ma upraw (np. pszenicy), bo gospodarz mógł potraktować je opryskiem, a pod wpływem wiatru bardzo szkodliwy środek do zwalczania chwastów, najczęściej przedostaje się również na zioła.

 

 

 

3. W jakiej porze dnia zbierać zioła?


To zależy. Literatura podaje, że najlepiej rano, po nie deszczowej nocy. Nie każdy ma jednak ten komfort, by beztrosko udać się na łąkę zaraz po śniadaniu. Dlatego ja uważam, że pora zbiorów zależy przede wszystkim od naszego rytmu dnia i zasobów czasowych. Ja najczęściej wybieram się na zioła przed godziną 10.00, zatrzymując się wcześniej na kawę u mojej szwagierki. Zdarzyło mi się ostatnio, że „poranną kawę” piłyśmy aż do południa, więc na łąkę dotarłam dopiero jak na Anioł Pańki biły dzwony… Innego dnia, w polu słuchałam z kolei Apelu Jasnogórskiego. Najwcześniej udało mi się wyjechać z domu o 06.15 i mam nadzieję, że ten pierwszy raz nie był ostatnim.

 

 

Jak widać pora dnia nie ma większego znaczenia. Mogę jedynie odradzić zbiory w samo południe podczas afrykańskich upałów, bo gdy żar leje się z nieba częściej sięga się po butelkę z wodą niż roślinę.

 

 

4. Jak się ubrać na zbiory?


Łąka to nie jest wybieg mody, więc prawdopodobnie nikt nie będzie Cię fotografować (no, chyba że jak ja masz manię kolekcjonowania wspomnień i robienia mnóstwa zdjęć do rodzinnego archiwum). Polecam założyć koszulkę z długim rękawem, długie spodnie i koniecznie skarpety oraz całe buty (broń Boże nie sandały!). Najlepiej by odzież była przewiewna, lniana lub bawełniana, tak by nie pocić się w niej podczas upału. Zabudowany strój jest podyktowany oczywiście troską o to, by wraz z ziołami nie przynieść do domu kleszczy.

 

 

 

Nie będę w tym miejscu polecać żadnych preparatów przeciw kleszczom, z prostej przyczyny – żadnych nie stosuję. Jak nie zapomnę, to przed wyjściem smaruję się domowej roboty kremem z lebiodki na bazie oleju kokosowego. Zbieram zioła od 4 lat, na łące byłam setki razy, kleszcza nie miałam ani raz. Niemniej jednak każdy sam musi o siebie zadbać i zrobić to na własną odpowiedzialność.

 

 

5. Co zabrać ze sobą na zbiory?


  • Koszyk, materiałową torebkę na ramię albo ekologiczne torby na zioła
  • Nożyczki do ścinania roślin
  • Kapelusz albo czapkę na głowę
  • Wodę

 

 

6. Jaki środek transportu wybrać?


Według mnie na zbiory najlepiej udać się pieszo. Paradoksalnie najrzadziej chodzę na łąkę na nogach, ale i tak uważam, że to bardzo wskazane z różnych powodów. Po pierwsze, nazbieramy wówczas tyle ziół, ile faktycznie jesteśmy w stanie unieść, zapełniając jedynie te koszyki, które wzięliśmy ze sobą. Po drugie, idąc w kierunku łąki można odkryć wiele różnych ziół po drodze. Po trzecie, spacer to forma sportu i rekreacji. Od domostw do pól nie jest przecież tak daleko, a trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, zwłaszcza że teraz dosłownie wszędzie jedzie się samochodem. Nawet do sąsiada...

 

 

Jeśli wybieram się do innej miejscowości, najczęściej wsiadam na skuter ze względu na to, że tak jest szybciej. Oszczędzam sobie też sporo czasu i jeszcze więcej nerwów na szukanie parkingu, bo skuter w przeciwieństwie do samochodu, mogę zostawić nawet w szczerym polu. Moja „Solana” jest bardzo pojemna, a za każdym kolejnym zbiorem odkrywam, że zmieści się do niej jeszcze więcej ;-)

 

 

 

Jeśli nie muszę zbierać ziół z zegarkiem w ręku i udaję się np. do Mogilna, wówczas wybieram rower. Dwa kosze, które w nim zamontowałam oraz torba na ramię, w zupełności wystarczą na jeden zbiór.

 

 

Samochodu używam do tych celów bardzo rzadko, z obawy o brak miejsca do parkowania. Jeśli jednak tak się zdarzy, to znakiem tego, że kierowcą jest mój mąż i ja nie muszę się o nic martwić ;-)

 

Na czas zbierania pozostałych ziół, lebiodka suszy się na dachu samochodu

 

 

7. Jak zbierać zioła?


Nożyczkami. Bardzo ważne, by zioła ścinać, a nie wyrywać z korzeniami. Z prostej przyczyny – za rok w to samo miejsce nie byłoby już po co wracać.

 

 

Jedną ręką przytrzymujemy więc zioło, a drugą przy pomocy nożyczek ścinamy przy ziemi. Dlatego właśnie najbardziej praktyczna jest torba materiałowa założona przez ramię, bo dzięki niej mamy wolne ręce i nie musimy co chwila rozglądać się za koszykiem lub wracać po niego kilka kroków dalej.

 

 

Choć nie jest to zasada bezwzględnie obowiązująca, ja nigdy nie zbieram ziół co do jednego. Robię to z myślą o innych pasjonatach i zielarzach, którzy być przyjdą po mnie w to samo miejsce w poszukiwaniu „leków z Bożej apteki”.

Bardzo ważne jest natomiast, by zbierając zioła, nie zdewastować terenu i upraw należących do gospodarzy.

 

8. Ile czasu zajmuje zbieranie ziół?


To zależy. Głównie jednak od ilości ziół jaką chcemy zebrać. Początkującym radzę wyruszać na zbiory jednego, góra dwóch rodzajów ziół. Z doświadczenia wiem, że ambitne plany nazbierania trzech lub większej liczby rodzajów w rzeczywistości kończą się na pustych koszach i frustracji, bo szukając wszystkiego, najczęściej nie znajduje się nic. No, chyba że na beztroskie hasanie po łąkach i przemieszczanie się między wioskami masz cały dzień albo sprawdzone miejsca i wiesz na sto procent gdzie co rośnie.

 

Lebiodka, inaczej oregano, idealna jako przyprawa nie tylko do pizzy, ale mięs, rosołu a nawet jajecznicy

 

Ja najczęściej spędzam na łące ok. półtorej do dwóch godzin. Chyba że jest ze mną mój mąż, wówczas ten czas znacznie się wydłuża, bo wykorzystujemy wolną niedzielę oraz zwiększone moce przerobowe ;-)

 

Kosz po brzegi wypełniony ziołami wcale nie jest taki lekki, dlatego przyda się męska ręka ;-)

 

9. Jak suszyć zioła?


Pod żadnym pozorem nie na słońcu. Najlepiej pod dachem, wiatą, na strychu, w stodole. Istotne by było to miejsce ciepłe, ale przewiewne. Zioła należy rozłożyć dość rzadko, nie robić „zbitek”, bo wówczas mogą się nie ususzyć.

 

Te zdjęcia nie mają walorów estetycznych, ale chciałam Wam pokazać co miałam na myśli pisząc, że zioła najlepiej schną pod dachem.

 

Nie ma określonego okresu suszenia, bo czas uzależniony jest oczywiście od pogody i słońca. Należy więc sprawdzać zioła (ja robię to codziennie), zmieniać ich ułożenie tak aby były jednakowo „narażone” na ciepło i przewiew.

 

 

Moim zdaniem najwygodniej i najtaniej układać zioła na kartonowych pudłach, które można za darmo otrzymać w supermarketach. Pudła są pojemne, lekkie i przewiewne. Nie należy ich oczywiście zamykać czy zakrywać.

Radzę pamiętać, by nawet w sytuacji wielkiego pośpiechu, po powrocie z łąki od razu rozłożyć zioła w docelowym miejscu do suszenia. Jeśli będziemy opieszali, roślinki mogą  się zaparzyć i cały zbiór pójdzie na marne.

 

Tak od razu posegregowane i rozłożone zioła trafiają pod dach

 

 

10. Jak stosować zioła?


Nie ma sensu byś zbierał zioła, jeśli nie zamierzasz ich stosować. Rośliny to nie są eksponaty, które mają cieszyć oko za szklaną witryną szafki. Polecam w tym miejscu ogólnodostępną, tanią i przede wszystkim dobrą książkę dla początkujących – „Leki z Bożej apteki” autorstwa Jana Schulza i Edyty Uberhuber, w której znajdują się informacje co do dawkowania poszczególnych rodzajów ziół. Informacji można też szukać w sieci, ale na własną odpowiedzialność, bo nie każde źródło jest wiarygodne.

 

Dziewanna, czyli słowiańska królowa ziół

 

Zioła to dary natury, dane nam przez Boga. Mądrze stosowane, mogą wyeliminować wiele chorób. Ich zbiór, suszenie i segregacja są czasochłonne, ale bardzo opłacalne. Zioła są na wyciągnięcie ręki, rosną dosłownie pod nosem i warto je stosować w myśl zasady "lepiej zapobiegać, niż leczyć".


 

 

 

Jadwiga Jelińska-Poręba (Reda)

fot. Reda, TP

 

 

l

 

 

 

 

 



 

Created by Szczepan Sikoń