Dumni z noszenia munduru – wywiad ze Śp. Szczepanem Sikoniem oraz Dawidem Ogorzałkiem
czwartek, 04 maja 2017 18:23

Oddani ochoniczej służbie

Dzisiaj, w Święto Strażaka publikujemy ostatni wywiad jaki udzielił Śp. druh Szczepan Sikoń - oddany służbie strażak ochotnik, wieloletni prezes OSP Mogilno. W rozmowie brał udział także obecny Prezes OSP – dh Dawid Ogorzałek, wówczas dziewiętnastoletni Opiekun Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. Rozmawialiśmy trzy lata temu, wywiad był autoryzowany ale nigdy nie został opublikowany.

 

 

 

Innym pomagają z pasji. Każdy z nich ma swoją pracę, zajęcia, obowiązki, rodzinę. Ale na dźwięk syreny zostawiają wszystko i spieszą wspólnie na ratunek. Bezinteresownie poświęcają swój czas, a największym i jedynym wynagrodzeniem jest dla nich poczucie spełnienia i wdzięczność tych, dla których poświęcają zdrowie i życie.

O walce z czasem, emocjach jakie wzbudza dźwięk syreny, fałszywych alarmach i niebezpieczeństwie, w rozmowie z Jadwigą Jelińską opowiadają Szczepan Sikoń – wieloletni Prezes OSP Mogilno oraz Dawid Ogorzałek – obecny Prezes OSP Mogilno i opiekun Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej w Mogilnie.

 


Jadwiga Jelińska: Na pewno wzbudzacie zainteresowanie – Wasz czerwony kolor przyciąga wzrok, okazały samochód pewnie budzi podziw, a za mundurem panny sznurem! Ale nie każdy zastanawia się nad tym, że w Waszą misję wpisane jest niebezpieczeństwo - podczas akcji narażacie swoje zdrowie i życie…

Szczepan Sikoń: Dokładnie tak. Podczas uroczystości strażacy prezentują się w pięknych galowych mundurach, lśnią czerwone samochody, wszystko jest dokładnie zaplanowane. Niestety podczas naszych działań ratowniczych już tak kolorowo nie jest. Wszystkie akcje do których wyjeżdżają strażacy niosą ze sobą pewne ryzyko i nawet na pierwszy rzut oka błahe akcje, na skutek rozwoju sytuacji mogą się okazać bardzo niebezpieczne. Każdy daje z siebie wtedy 100% aby tylko pomóc innym.

 

 

 

JJ: Droga na akcję to walka z czasem. Dostajecie wiadomość z alarmem, że coś się stało. Jaka jest Wasza reakcja?

Szczepan Sikoń: Natychmiastowa! Najlepiej by to opisała moja żona. Każdy jak najszybciej stara się dotrzeć do remizy, aby włożyć mundur bojowy i dotrzeć razem z kolegami do potrzebujących pomocy. Niejeden z nas wyskakiwał na dźwięk syreny z wanny. Mi osobiście też zdarzyła się taka sytuacja.

 

 

Dawid Ogorzałek: Dokładnie tak! Wszystko zależy od pory dnia i momentu, w którym zawyje syrena. Ja mieszkam najbliżej remizy, więc przeważnie jestem pierwszy i otwieram ten nasz „przybytek”. Koledzy ze straży śmieją się, że „Ogorzałek nigdy nie śpi”.

 

 

JJ: Przypomniałeś mi właśnie słowa jednego z mieszkańców Mogilna, który powiedział, że „jak nie wiadomo gdzie jest Dawid Ogorzałek, to z pewnością w remizie strażackiej”. Miał rację? Sporo czasu poświęcasz działalności w OSP?

Dawid Ogorzałek: Nie wiem czy sporo, ponieważ go nie liczę. Podobno szczęśliwi czasu nie mierzą! Kiedy tylko mam wolne, idę do remizy, bo tam zawsze jest coś do zrobienia. Wszystko musi być przecież gotowe kiedy zawyje syrena.

 

 

JJ: Jakie emocje towarzyszą każdej akcji? O czym myślicie jadąc na miejsce zdarzenia?


Dawid Ogorzałek: Jak słyszę dźwięk syreny to przechodzą mnie ciarki, od razu wydziela się więcej adrenaliny. Już jak biegnę do remizy to myślę co trzeba zabrać i czy wszystko jest przygotowane. W drodze na akcję, zastanawiamy się nad tym, co zastaniemy na miejscu, czy będą poszkodowani, jaki sprzęt będziemy musieli zastosować np. w przypadku wielkiego pożaru jakich środków użyć do gaszenia… To wszystko musi być przemyślane w samochodzie, bo po dojechaniu na miejsce nie ma to czasu, trzeba od razu działać. A z każdej akcji przywozimy doświadczenie, które wykorzystujemy w następnych.

 

 

 

JJ: Najbardziej nietypowe wezwanie, do jakiego zostaliście zadysponowani?


Szczepan Sikoń: Pamiętam takie wezwanie, które brzmiało: „Pies utknął w wentylacji w domu mieszkalnym”.  Na szczęście sam wyszedł przed naszym przyjazdem.

 

JJ: Akcja którą najbardziej zapamiętaliście?


Dawid Ogorzałek: To akcja, w której pierwszy raz zetknąłem się ze śmiercią. Dostaliśmy zgłoszenie, że zaginął młody chłopak i trzeba sprawdzić okoliczny las. Szukaliśmy bardzo długo, przeczesując las praktycznie po centymetrze. W końcu go znaleźliśmy. Niestety chłopak popełnił samobójstwo. Źle się po tym czułem. Miałem odczucie takiej bezradności, że już jest po wszystkim, że nic nie można już zrobić. I ten płacz jego mamy… To było straszne.

 

JJ: Jakie zadania wypełniacie w Ochotniczej Straży Pożarnej? W jakich akcjach bierzecie udział?


Szczepan Sikoń: Nasza działalność głównie polega na udziale w akcjach ratowniczych w czasie pożarów, miejscowych oraz innych zagrożeniach. Duża część naszych interwencji to działania związane z usuwaniem skutków klęsk żywiołowych takich jak powódź, lokalne podtopienia, usuwanie skutków wichur i nawałnic, zdarzenia drogowe, poszukiwanie zaginionych i wszelkie inne działania, jakie zostaną nam przekazane do realizacji przez Stanowisko Kierowania Komendanta Miejskiego.

Oprócz działalności bojowej nasza jednostka prowadzi działalność kulturalną i prewencyjną. W okresie Wielkanocy czuwamy przy Grobie Pańskim; mamy Dętą Orkiestrę OSP; bierzemy udział w pokazach i pogadankach w szkole. Przy naszej jednostce działa również dziewczęca i chłopięca Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza.

 

 

JJ: W satyrycznym pamiętniku strażaka przeczytałam, że jednostka dostała zawiadomienie, że w lasku niedaleko torów kolejowych widać czarny dym. Strażacy jechali w kierunku dymu, ale on się oddalał. Okazało się, że to lokomotywa… Jak to jest z tymi fałszywi alarmami? Bardziej irytują, czy może cieszą, bo tym razem nie stało się nic złego?


Szczepan Sikoń: Alarmy fałszywe to na pewno zmora strażaków, zarówno tych zawodowych jak i ochotników. Ogólnie są one dzielone jako te w dobrej wierze i złośliwe. O ile te pierwsze można jakoś wytłumaczyć, to te drugie w złej wierze już nie. Najgorsze w tych alarmach jest to (szczególnie w tych złośliwych), że trzeba jechać i je sprawdzić, a w tym samym czasie ktoś inny może potrzebować naszej pomocy. Na szczęście przynajmniej na naszym terenie działania, te alarmy są sporadyczne.

 

JJ: Niemal wszyscy chłopcy marzą w dzieciństwie by zostać strażakami. Wy zostaliście ochotnikami. Dlaczego?


Szczepan Sikoń: Na pewno każdy chłopiec marzy o tym, aby kiedyś w przyszłości zostać strażakiem, szczególnie po przeczytaniu w szkole podstawowej książki Czesława Janczarskiego pt. „Jak Wojtek został strażakiem”. Również w mojej głowie takie marzenie się pojawiło już od najmłodszych lat. Z czasem ono trochę przygasło, by na nowo się odrodzić już w dorosłym życiu. Do straży wstąpiłem w 2001 roku, by przede wszystkim nieść pomoc innym ludziom, szczególnie w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. Zawsze też chciałem nosić mundur i w straży mogłem to marzenie spełnić. Dlaczego ochotnikiem? Pieniądze to nie wszystko, szczególnie w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z ratowaniem życia i zdrowia.


Dawid Ogorzałek:
Jeśli chodzi o straż to mam takiego bakcyla, to mnie interesuje i kręci! Mieszkam tuż obok remizy, więc gdy byłem mały zawsze patrzyłem jak strażacy się zbiegają i wyjeżdżają do akcji. To były dla mnie prawdziwe emocje! Pamiętam też jak z wujkiem przychodziłem do remizy naprawiać motopompę. Może strażakiem zostałem również dlatego, że w mojej rodzinie wszyscy są w straży - zaczynając od dziadka, a kończąc na mnie. Czuję także wewnętrzną potrzebę pomagania innym. Do OSP wstąpiłem mając 12 lat, w 2008 roku, kiedy działalność odnowiła Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza.

 

 

 

JJ: Dawid, jesteś młodym ochotnikiem. Czego uczysz się od starszych kolegów strażaków?


Dawid Ogorzałek: Uczę się od nich bardzo dużo, ponieważ mają oni ogromne doświadczenie w prowadzeniu działań ratowniczo-gaśniczych. Każda akcja jest inna i na każdej akcji trzeba się odpowiednio zachować i podjąć odpowiednie działania, a starsi koledzy zawsze wiedzą co zrobić.

 

JJ: Co najbardziej cieszy strażaków ochotników?


Szczepan Sikoń: Na pewno możliwość pomagania innym w potrzebie. Każdy z nas czuje satysfakcję szczególnie wtedy, kiedy akcja zakończy się szczęśliwie, uda się kogoś lub coś uratować. To też pokazuje, że czas poświęcony na szkolenia i ćwiczenia nie poszedł na marne. Każdy strażak na pewno jest dumny z noszenia munduru.


Dawid Ogorzałek:
Cieszy również atmosfera w naszej jednostce. Jest wesoło, każdy powie coś zabawnego i tak możemy siedzieć godzinami. Czasami trudno się rozejść, ale lepiej się śmiać niż płakać, zwłaszcza kiedy mamy powody do radości.

 

/czerwiec 2014 rok/

 

fot. Jadwiga Jelińska; OSP Mogilno

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

Created by Szczepan Sikoń