Adwent – 5 głupot jakie się słyszy i co gorsza powtarza
niedziela, 10 grudnia 2017 11:00

Adwent

Adwent – co to jest niby każdy wie. Niby, bo wiele się o nim słyszy i mówi, ale niestety utrwala się przy tym nieprawdziwe tezy. A szkoda, by żyć w błędnym przeświadczeniu o tym po co właściwie nam ten czas. Adwent w tym roku jest bardzo krótki, dlatego jest ryzyko niezauważenia, że w ogóle był i tak szybko się skończył. Tym bardziej, że już niewiele tych adwentowych dni zostało...

 

 

 

 

1. Andrzejki to ostatki, bo w Adwencie nie wolno się bawić

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana. Definicja, którą pamięta się od podstawówki i recytuje bez zastanowienia. A jednocześnie powtarza się przy tym, że „Andrzejki” to ostatki, bo w Adwencie nie wolno się bawić. To nie prawda. Dla chrześcijanina Adwent nie jest okresem pokuty i umartwiania, ale czasem oczekiwania w pogodzie ducha na mającego się narodzić Jezusa.

 

 

Jeśli przeżywamy Adwent na poważnie, to jest w nas radość Symeona, który pragnął przed śmiercią ujrzeć Zbawiciela. Ma narodzić się Miłość, a na przyjście Jezusa wypada się przygotować – może wstać skoro świt na roraty, może podjąć jakieś postanowienie, może się wyspowiadać. Adwent zupełnie sielankowy nie jest, niemniej jednak napawa optymizmem i daje nadzieję.


2. Adwent to przeciwieństwo Wielkiego Postu więc nie robi się żadnych postanowień

Radość Adwentu to nie beztroska nieświadomości. Chociaż nie jest to okres umartwienia i wyrzeczeń jak Wielki Post, to każda okazja jest dobra do tego, by podjąć walkę z własnymi słabościami i zmienić coś w swoim życiu na lepsze. Nie ma infantylnych postanowień. Bo jeśli ktoś jest uzależniony od słodyczy, i odstawi je na czas Adwentu, to osiągnie sukces duchowy, a i na zdrowie mu to wyjdzie.

 

 

W Adwencie nie pije, a potem chodzi przez tydzień nawalony jak stodoła. Gdzie tu sens i gdzie logika? – albo się tak słyszało nie raz albo samemu o kimś mówiło. Łatwo w taki sposób oceniać drugiego i najprościej znaleźć usprawiedliwienie dla siebie. A jak wpłynęła na tego kogoś abstynencja i co się w nim zmieniło wie tylko Bóg.


3. Adwent to czas przygotowania na święta

Adwent zazwyczaj jest dla ludzi nie tyle czasem oczekiwania na przyjście Pana, co czasem oczekiwania na święta, a to dlatego, że pojęcie świąt straciło swój wymiar religijny. W naszej mentalności bardzo często oddziela się jedno od drugiego, bo dla niektórych święta nie kojarzą się z Narodzeniem Chrystusa, ale są traktowane jedynie jako czas wolny od nauki i pracy. Wspólny wieczorny posiłek 24grudnia dla chrześcijan będzie wigilią, ale dla ateistów tylko kolacją. Warto zadać sobie pytanie czy wysiłek duchowy jaki podjęło się oczekując na Narodzenie Chrystusa jest porównywalny z energią i czasem poświęconym na przygotowanie świąt (sprzątanie, gotowanie, prezenty, ozdoby ect…).

 

 

4. Roraty są dla dzieci

Okrutna bzdura. Szkoda, że tylko dzieci zaprasza się do procesji, nie namawia dorosłych do przynoszenia lampionów, a podczas kazania zwraca się tylko do najmłodszych. Dzieci nie mają monopolu na roraty! Niestety, ale w niektórych kościołach roraty stają się jakimś religijnym przedstawieniem. Bo pokaz lampionów, kolorowe serduszka, pogadanka, niekiedy nawet muzyczka i wyścig po naklejki.

 

 

Roratnie nabożeństwo to nie jest infantylna zabawa i jarmark tylko przede wszystkim Msza Święta wyrażająca tęsknotę i oczekiwanie. Szkoda, że zapomina się o obecnych na niej dorosłych. Z dziećmi jest łatwiej, bo zadowolą się planszą z naklejkami. Ale dorośli mają większe wymagania, a przy tym cierpią na chroniczny nadmiar zajęć. Dlatego duszpasterze powinni przede wszystkim znaleźć dla dorosłych czas, którego nam wszystkim tak bardzo brakuje. Można przecież podzielić kazanie – zrobić prostą pogadankę dla dzieci, ale kilka poważnych zdań powiedzieć też do dorosłych. Innym dobrym pomysłem są podwójne roraty – tzn. rano dla dorosłych, a wieczorem dla dzieci. Proste. A zadowoleni są wszyscy.

 

5. Dorosły z lampionem to obciach

Potrafimy drugiego lutego przynieść do kościoła gromnicę i mało tego, trzymać ją zapaloną przez pół Mszy. Ale roratni lampion parzy. A szkoda, bo to nie jest zabawka dla dzieci, tylko jeden z symboli Adwentu. Nawiązuje do przypowieści Jezusa o roztropnych i nierozsądnych pannach. W oczekiwaniu na opóźniającego się Oblubieńca, roztropne miały ze sobą lampy i oliwę, natomiast nierozsądne lampy ale bez zapasu oliwy. Na ucztę weselną weszły tylko te, które były przygotowane. Światło lampionu wyraża więc nasze przygotowanie i oczekiwanie na Narodzenie Chrystusa. Niewiedza nie usprawiedliwia.



 

Jadwiga Jelińska (Reda)

fot. pixabay.com, demotywatory.pl, JJ

 

Created by Szczepan Sikoń