O. Andrzej Filip: - "Będę misjonarzem!" A co na to jego rodzina?
wtorek, 09 stycznia 2018 18:51

Ojciec Andrzej Filip

Andrzej Filip – młody chłopak z poczuciem humoru i głową pełną szalonych pomysłów odkrył powołanie misyjne. Z Koniuszowej – małej wsi na Sądecczyźnie został posłany do Mozambiku – państwa w południowo-wschodniej Afryce. Reakcja bliskich była różna, ale dzisiaj cała rodzina cieszy się jego szczęściem.

 

 

 

 

Andrzej Filip już jako młody chłopak przejawiał zainteresowanie misjami. Jeździł do Warszawy do Kombonianów, by tam rozeznawać swoje powołanie.

 

- Spodziewałam się, że podejmie taką decyzję i wstąpi do Kombonianów, bo często jeździł do nich na spotkania. Szokiem było jedynie to, że chce być na misjach aż w Afryce, tak daleko od domu – opowiada pani Halina Mirek – ciocia misjonarza, która jest dla niego jak mama, bo po śmierci jego rodziców wzięła Andrzeja i jego siostrę Małgorzatę na wychowanie.

 

 

- Baliśmy się o niego, że może zachorować, np. na malarię. Ale zdaliśmy się na wolę Bożą. Jestem bardzo dumna z Andrzejka. Widzę, że jest szczęśliwy i cieszę się razem z nim – mówi ze wzruszeniem pani Halina.

 

Podobne odczucia ma siostra o. Andrzeja – pani Małgorzata Bania. – Przed maturą brat nikomu nic nie mówił, ale misjonarze Kombonianie zaczęli do nas przyjeżdżać, więc gdy nam oficjalnie powiedział, że chce wstąpić do tego Zgromadzenia, to wcale nie byłam zdziwiona, raczej bardzo zadowolona z jego wyboru – wspomina pani Małgorzata. – Oczywiście, że się o niego boję, ale Bóg czuwa nad nim. Cała rodzina modli się o jego zdrowie, żeby szczęśliwie wrócił do Polski. Często z mężem dzwonimy do Andrzeja, mamy stały kontakt pomimo dzielącej nas odległości – mówi siostra o. Andrzeja, która mieszka w Norwegii.

 

 

Wspomnieniami dzieli się z Czytelnikami naszego portalu również pan Grzegorz Mirek – kuzyn o. Andrzeja.Jak byliśmy dziećmi, to wiadomo, różnie bywało – czasem grzecznie się bawiliśmy, czasem psociliśmy. Andrzej zawsze był bardzo życzliwym i pomocnym chłopcem. Np. podczas sianokosów czy żniw, zawsze pomagał i pracował razem z nami. Nigdy nie odmówił pomocy – opowiada pan Grzegorz. - Moja reakcja na wiadomość, że Andrzej będzie misjonarzem? Z jednej strony był to szok. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, to że może sobie nie poradzi, bo wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami. Z drugiej strony wielka radość, że nie zostanie zwykłym księdzem, a swoją charyzmę i miłość wykorzysta w namacalny sposób aby pomagać najbardziej potrzebującym – mówi pan Grzegorz.


Ojciec Andrzej Filip już jako misjonarz Kombonianin nadal ma głowę pełną pomysłów. Teraz wykorzystuje swoją fantazję i wyobraźnię przy nadzorowaniu budowy kaplic i kościołów w Afryce.

 

 

Misjonarz dzwoni do domu tak często jak tylko może, kiedy ma dostęp do Internetu. Ostatnio dzwonił do Koniuszowej w wigilię. Ku uciesze bliskich, zapowiedział że najprawdopodobniej w kwietniu, albo początkiem maja, przyleci do Polski!

 

Jadwiga Jelińska (Reda)

fot. JJ; Misjonarze Kombonianie; archiwum Małgorzaty Bani i o.Andrzeja

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

Created by Szczepan Sikoń