Cholera, jak ja lubię to Boże Ciało – obejrzyj „Białą sukienkę” ZDJĘCIA
czwartek, 15 czerwca 2017 13:38

Boże Ciało ZDJĘCIA

Żeby w tym było jakieś przeżycie, duchowość. Ale nie, chodzi o to by pokazać się z rodzinką w kościele, żeby ksiądz widział i sąsiedzi. I na tacę dać. I na Żydów ponarzekać. Boże Ciało na wsi…

 

 

 

 

Jeep mknie wąską asfaltową drogą pomiędzy polami, kierowca słucha przeboju L.Love, chuściane babcie stroją figurę Jezusa kwiatami, a kobieta prasuje białą sukienkę. Sielsko i anielsko, ale pogoda się pogorszy i zaczynie mocno padać. A za godzinę procesja Bożego Ciała.

 

Świnie czekają by je nakarmić, a biała sukienka by ją wyprasować. Małżeństwo – Zośka (Izabela Dąbrowska) i Rysiek (Bogdan Kalus) jak zwykle zostawili wszystko na ostatnią chwilę. Jeszcze hamulce się zepsuły i trzeba naprawić. W taki dzień… Nerwy i oskarżenia, bo mąż pije, żona się czepia, na nowy samochód nie stać, a teściowa się wtrąca. Ale do kościoła iść trzeba, bo co ludzie powiedzą? A i baldachim może ponieść tylko czterech mężczyzn, więc kto pierwszy ten lepszy! Ale biała sukienka do sypania się spaliła. Trzeba iść do znienawidzonych sąsiadów po prośbie…

 

 

Kowalowie (Andrzej Zaborski i Elżbieta Okupska) już gotowi. Samochód błyszczy, a cała rodzina wystrojona. Pewni siebie, dumni i wyniośli. Myślą, że jak są bogatsi to są bliżej Pana Boga…

 


Maciek - kierowca jeepa (Sambor Czarnota) to młody zdolny, wraca z Warszawy w rodzinne strony. Ale żaden z niego porządny ateista, on tylko jest obrażony na Pana Boga i cwaniakuje. Przez procesje musi jechać objazdem bo wiernym zachciało się główną szosę zajmować… Autostopowiczowi (Paweł Małaszyński), który jedzie z nim, to nie przeszkadza. Jest za czarnymi? Czarnych może nie być. Co innego zwykli ludzie, coś ich musi trzymać w pionie. Ludziom chyba bardziej chodzi o Boga, a nie o czarnych – tak zaczyna się zażarta dyskusja teologiczna dwóch mężczyzn.

 

 

Ale będzie pięknie, ale będzie pięknie! Cholera, jak ja lubię to Boże Ciało! – powie do proboszcza wiejskiej parafii (Mieczysław Hryniewicz), kościelny (w tej roli Bartłomiej Topa), wysypując przy tym dwa wiadra płatków świeżych kwiatów. Roboty jeszcze tyle, kadzidła zapomniał naładować, ale malinówki zdąży się napić…

 

Przez 30 minut akcja rozgrywa się spokojnie – w sąsiedztwie Suszków i Kowalów, na placu kościelnym i sportowym samochodzie. Tempa nabiera wraz z deszczem, który zaczyna padać coraz mocniej. Burza, ślisko, hamulce puszczają, samochód Suszków uderza w jeepa, a ten w wysoką betonową kapliczkę. Maciek wypadając przez przednią szybę mija się z upadającą na ziemię figurą Chrystusa…

 


 

„Biała sukienka” to film polski, z plejadą naszych aktorów, komedia obyczajowa,  idealna do obejrzenia z rodziną w Boże Ciało. Bo pokazuje bez patosu jak w wielu domach wygląda ten dzień. Obnaża ludzką zazdrość, obłudę, pychę i folklor zamieniony na tandetę która z dziedzictwem przodków nie ma nic wspólnego. Film trwa tylko godzinę, ale to wystarczająco dużo czasu by pojąć o co chodzi w Bożym Ciele i po co idzie się na procesję.

 


Film do obejrzenia w sieci, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "Biała sukienka".

 

 

fot. TP, JJ

Jadwiga Jelińska (Reda)

 

 

 

 

 

 

 

Created by Szczepan Sikoń