Pokaz kolekcji letniej czyli Boże Ciało 2018 FELIETON
czwartek, 31 maja 2018 07:54

Boże Ciało ZDJĘCIA

Cholera, jak ja lubię Boże Ciało! Naprawdę czekam na to święto, podobnie jak na Wielkanoc. Ale nie dlatego, że pokażę się z rodzinką w kościele, ksiądz zobaczy z kim idę pod rękę, a sąsiedzi w co jestem ubrana. Nie o to w procesji chodzi! Dla mnie Boże Ciało to przeżycie, jakaś duchowość, piękna tradycja wsi.

 

 

 

Chrystus idzie przez wieś

Dla mnie Boże Ciało zaczyna się już w środę. Rytuałem jest spacer przez Mogilno, by przyjrzeć się z bliska jak mieszkańcy pieczołowicie szykują ołtarze na wielkie święto. Pomiędzy hałasem kosiarek, słychać odgłosy zatroskanych kobiet i mężczyzn: deskę trochę wyżej, flakon przesuń w prawo, jeszcze kwiaty…

 

 

Chcę wierzyć, że taki obrazek pokazuje, że Boże Ciało nie jest tylko kolejnym kościelnym wydarzaniem, a procesja pokazem mody. Ja dostrzegam tu prawdziwy folklor, sąsiedzką i parafialną solidarność, a przede wszystkim szczerą radość.


Pistolet na stole i biała sukienka

Dźwięczy mi w uszach przebój Połóż pistolet na stół i uprzedzenia wyrzuć w kąt… Znakiem, że Boże Ciało już blisko. Moje pierwsze skojarzenie z tym świętem to właśnie ta piosenka i „Biała sukienka”. Bo tak właśnie zaczyna się piękny, polski film, który oglądam co roku w Boże Ciało, albo chociaż w okresie oktawy.

 

 

Jeep mknie wąską asfaltową drogą pomiędzy polami, kierowca słucha przeboju T.Love, chuściane babcie stroją figurę Jezusa kwiatami, a kobieta prasuje białą sukienkę. Sielsko i anielsko, ale pogoda się pogarsza i zaczyna mocno padać. A za godzinę procesja Bożego Ciała.

 

Małżeństwo – Zośka i Rysiek jak zwykle zostawili wszystko na ostatnią chwilę. Jeszcze hamulce się zepsuły i trzeba naprawić. W taki dzień… Nerwy i oskarżenia, bo mąż pije, żona się czepia, na nowy samochód  nie stać, a teściowa się wtrąca. Ale do kościoła iść trzeba, bo co ludzie powiedzą? A i baldachim może ponieść tylko czterech mężczyzn, więc kto pierwszy ten lepszy! A i miejsce trzeba zawczasu zająć, bo przyjdzie sąsiad i nie będzie gdzie usiąść.


Niestety powszechne obrazki z życia rodzinnego i typowe myślenie katolików…

 

 

W filmie poznajemy też kierowcę jeepa – młodego, zdolnego biznesmena, który wraca z Warszawy w rodzinne strony. Ale żaden z niego porządny ateista, on tylko jest obrażony na Pana Boga i cwaniakuje. Przez procesje musi jechać objazdem bo wiernym zachciało się główną szosę zajmować… Autostopowiczowi, który jedzie z nim, to nie przeszkadza. Jest za czarnymi? Czarnych może nie być. Co innego zwykli ludzie, coś ich musi trzymać w pionie. Ludziom chyba bardziej chodzi o Boga, a nie o czarnych – tak zaczyna się zażarta dyskusja teologiczna dwóch mężczyzn.

 


Ale będzie pięknie, ale będzie pięknie! – powie do proboszcza wiejskiej parafii kościelny, wysypując przy tym dwa wiadra płatków świeżych kwiatów. Roboty jeszcze tyle, kadzidła zapomniał naładować, ale malinówki zdąży się napić…

 

Przez 30 minut akcja rozgrywa się spokojnie – w sąsiedztwie Suszków i Kowalów, na placu kościelnym i sportowym samochodzie. Tempa nabiera wraz z deszczem, który zaczyna padać coraz mocniej. Burza, ślisko, hamulce puszczają, samochód Suszków uderza w jeepa, a ten w wysoką betonową kapliczkę. Biznesmen Maciek wypadając przez przednią szybę mija się z upadającą na ziemię figurą Chrystusa…

 

 

„Biała sukienka” to komedia obyczajowa,  idealna do obejrzenia z rodziną w Boże Ciało. Lubię ten film, tak jak Boże Ciało, bo pokazuje bez patosu jak w wielu domach wygląda ten dzień. Obnaża ludzką zazdrość, obłudę, pychę i folklor zamieniony na tandetę, która z dziedzictwem przodków nie ma nic wspólnego. Film trwa tylko godzinę, ale to wystarczająco dużo czasu by pojąć o co chodzi w Bożym Ciele i po co idzie się na procesję.

 

 

Film do obejrzenia w sieci, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "Biała sukienka".

 

 

fot. TP, JJ

Jadwiga Jelińska (Reda)

 

 

 

 

 

 

 

Created by Szczepan Sikoń